Pokój w tanim motelu przesączony był smrodem spalin i dymem papierosowym. Zakurzone, całe w pajęczynach ściany i rozwalające się szafki nie dodawały mu uroku. Młoda szatynka siedziała właśnie na starym łóżku okrytym brudną pościelą. Zza ściany było słychać rozmowy recepcjonistki z mężczyzną o problemach finansowych i komorniku. Wyjaśniało to stan tego budynku. Dziewczyna niecierpliwie zmieniała pozy, nie mogąc znaleźć dogodnego ułożenia. Po głowie chodziły jej tylko myśli, co będzie gdy wróci jej chłopak. Jak na zawołanie otworzyły się zmęczone życiem, spróchniałe drzwi, a w nich stanął uśmiechnięty od ucha do ucha brunet. Podekscytowana wyskoczyła z łóżka i rzuciła się na mężczyznę.
-I co, i co?- wyszeptała z wielką nadzieją w głosie. Brunet zdjął kapelusz, wziął ją na ręce i zaczął wirować, po czym oboje upadli na łóżku, które ugięło się pod ich ciężarem.
-Udało się.- wyszeptał, patrząc jej w oczy, przekręcił się na plecy i krzyknął w sufit- UDAŁO SIĘ! Jadę w trasę!
Dziewczyna zaczęła piszczeć, usiadła na nim i pocałowała go delikatnie, ale on nie pozwolił jej na tym skończyć, objął wargami jej wargi, a reszta ciała wiedziała co robić.
-Kocham cię Olita.- wyszeptała w chwili przerwy
-Ja ciebie mocniej.
_ _ _ _ _ _ _
O to za nami króciutki prolog :) Mam nadzieję, że Wam się spodoba! Kolejny już niedługo :)
Zapowiada się ciekawie ;)
OdpowiedzUsuńhttp://sweet3-sweet3.blogspot.com/